Za nami IX kolejka: status quo zachowany

Wczoraj miały miejsce mecze IX kolejki SBL. Zwyciężyły ekipy, które plasowały się wyżej w tabeli, przez co ta nieco nam się rozciągnęła. W oczekiwaniu na skróty z tego, co zarejestrowały obiektywy naszych kamer zapraszamy na krótką tekstową relację z rozegranych meczów.

G2 FilmStudio – 4people

6 : 3

Lider tabeli G2 FilmStudio stawił się na to spotkanie „gołą” szóstką. Mimo tak skromnego składu Filmowcy mieli w tym meczu lekką przewagę na boisku, tworzyli drużynowe akcje z dużą ilością podań. Często zbliżali się pod pole karne 4people i zagrażali bramce Macieja Cencory. Marketingowcy z kolei dawali z siebie wszystko, odpłacając się licznymi kontrami. Mimo to w końcowym rozrachunku górą była ekipa G2 FilmStudio wygrywając to spotkanie – jak na nich – „skromnie” 6:3. Mecz mógł się podobać, na uwagę zasługują ładne interwencje bramkarskie oraz piękne bramki, jedną lub dwie z nich z pewnością zobaczymy w plebiscycie na bramkę miesiąca.

TMF Poland – MetalCo

3 : 4

Cóż to było za spotkanie! Niespodziewane zwroty akcji i emocje trzymające w napięciu do końca meczu – to jest to, co kocha każdy kibic. Jeśli dodatkowo jesteśmy sympatykami tej drużyny, która wyrywa przeciwnikowi z gardła zwycięstwo w ostatnich minutach, to nasze wrażenia są podwójnie silne. O takich przeżyciach mogą dzisiaj opowiadać kibice MetalCo. Drużyna ta „rzutem na taśmę” i w brutalny sposób sprowadziła zawodników TMF-u na ziemię.

Jeszcze 5 minut przed końcem regulaminowego czasu gry „biało-czerwoni” prowadzili 3:1. Kto by pomyślał, że ostatnie chwile tego spotkania sprawią, iż nie zdobędą  w nim nawet jednego punktu. A tak właśnie się stało.  Finisz graczy w niebieskich strojach był piorunujący, a tym który poderwał z krzeseł zmartwionych obrotem spraw na boisku sympatyków i wstrzyknął całej drużynie dawkę nadziei był Łukasz Juretko. Swoje „trzy grosze” dołożyli Patryk Hamczyk i Dawid Szaton – i parę chwil później zabrzmiał końcowy gwizdek.

Trzeba powiedzieć, że walkę o drugie miejsce w tabeli TMF przegrał na własne życzenie. Przez całe spotkanie stworzył bowiem dość obfitą ilość sytuacji i można powiedzieć, że optycznie delikatnie przeważał. Końcowe rozluźnienie szeregów było niestety dla tej ekipy zabójcze. MetalCo pokazało natomiast kawał charakteru a zawodnicy, którzy wykazali się „zimną krwią” w decydujących o losach meczu momentach, z pewnością zasługują na słowa uznania.

BNI Silesia – Filharmonia Śląska

6 : 6

Mecz „po sąsiedzku” (mamy tutaj na myśli ligową tabelę) okazał się być wzajemną wymianą ciosów. Całe spotkanie toczyła się walka o przejęcie inicjatywy na dobre, jednak udawało się tego dokonać – zarówno jednej jak i drugiej ekipie – wyłącznie tymczasowo.

Zawodnikami, którzy wykorzystywali chwilową przewagę swojego zespołu byli przede wszystkim: Mirosław Gawroński i Kamil Foderowicz (po stronie BNI Silesia) oraz Dawid Bonk, Maciej Tomasiewicz i Wojciech Kaczkowski (po stronie Filharmonii Śląskiej).

Remis jest wynikiem z pewnością sprawiedliwym i nie przekłamuje rzeczywistości, choć na pewno utrata bramki w ostatniej akcji meczu nie należy do najprzyjemniejszych kwestii. Zawodnicy BNI Silesia musieli sobie z tym jakoś poradzić, ale zdajemy sobie sprawę, że nie był to łatwy orzech do zgryzienia, gdyż smaku zwycięstwa „Bordowi” nie poczuli już dawno. Jednak – aby nie kończyć smutnym akcentem – musimy zauważyć, że mimo gry bez bramkarza (jak dowiedzieliśmy się po meczu bronił nominalny napastnik) gracze BNI postawili równe warunki Filharmonikom i nie pozwolili im zbytnio na boisku dyrygować…

Dodaj komentarz i rozpocznij dyskusję

Twój adres email nie zostanie opublikowany.